Henryk Tomaszewski w rozmowie z Projektem

10-04-2015

Poni┼╝szy wywiad zosta┼é opublikowany w setnym numerze Magazynu Projekt w 1974 roku. Oryginalny tytu┼é: „Henryk Tomaszewski rozmawia z redakcj─ů”.

Henryk Tomaszewski rozmawia z redakcj─ů Magazynu Projekt

Henryk Tomaszewski urodzi┼é si─Ö w roku 1914 w Warszawie. W 1939 roku uko┼äczy┼é Warszawsk─ů Akademi─Ö Sztuk Pi─Öknych. Na mi─Ödzynarodowej Wystawie Plakatu we Wiedniu (1948) otrzyma┼é pi─Ö─ç pierwszych nagr├│d. I nagrod─Ö przyznano mu na Biennale w Sao Paulo (1963), z┼éoty medal na Mi─Ödzynarodowej Wystawie Sztuki Edytorskiej w Lipsku (1965), z┼éoty medal na III Mi─Ödzynarodowym Biennale Plakatu w Warszawie (1970). Jest profesorem ┬áAkademi Sztuk Pi─Öknych w Warszawie; cz┼éonek AGI. Reprodukowane rysunki pochodz─ů z lat 1972-1973.

 

Redakcja: Sztuka masowego przekazu, widzimy to na Biennale Plakatu, bardziej ni┼╝ inne dziedziny plastyki, sprzyja tworzeniu si─Ö jakby ponadnarodowego j─Özyka. Jest to fakt obiektywny. Jakie Pan przypisuje znaczenie pierwiastkowi ÔÇťrodzimemuÔÇŁ w sztuce plakatu, tym bardziej, ┼╝e w opini krytyki ┼Ťwiatowej Pa┼äska tw├│rczo┼Ť─ç jest cz─Östo identyfikowana z poj─Öciem ÔÇťszko┼éy polskiejÔÇŁ?

Henryk Tomaszewski: Nie umiem m├│wi─ç o swojej tw├│rczo┼Ťci. Pytania s─ů cz─Östo ÔÇťobokÔÇŁ spraw, kt├│re s─ů dla mnie istotne, st─ůd i odpowiedzi mog─ů by─ç nie prezcyzyjne, b─ůd┼║ nie wystarczaj─ůce. Najpierw sprostowanie: tworz─ůcy si─Ö ponadnarodowy j─Özyk nie obejmuje tylko plakatu, istnieje w r├│┼╝nych dziedzinach ┼╝ycia. Nie ma ju┼╝ dzisiaj partykularzy, nawet dziecko otwieraj─ůc telewizor nawi─ůzuje kontakt z ca┼éym ┼Ťwiatem. Granice kultur narodowych dawno p─Ök┼éy. Natomiast to zjawisko, kt├│re kiedy┼Ť nazywano ÔÇťpolsk─ů szko┼é─ů plakatuÔÇŁ to ca┼ékiem co innego, by┼éo ono po prostu propozycj─ů nowej metody porozumienia mi─Ödzy grafikiem a odbiorc─ů. Stworzyli┼Ťmy nowy j─Özyk znaczeniowy. Polega┼éo to na odrzuceniu opisu narracyjnego na korzy┼Ť daleko posuni─Ötego skr├│tu poj─Öciowego opartego na kojarzeniu wyobra┼╝e┼ä – inaczej – na asocjacjach, czy metaforach. Po prostu, obraz do ogl─ůdania zamienili┼Ťmy na obraz do czytania. To urzek┼éo. Nazwano to na ┼Ťwiecie ÔÇťpolsk─ů szko┼é─ů plakatuÔÇŁ, porobiono przeszczepy i to jest nasz tw├│rczy wk┼éad do wsp├│┼éczesnej grafiki.

 

Jak Pan odczuwa obecno┼Ť─ç pod┼éo┼╝a tradycji, a tak┼╝e nurtu plebejskiego w swojej sztuce?

Ka┼╝dy cz┼éowiek gdzie┼Ť si─Ö urodzi┼é i mimo ca┼éej wiedzy i do┼Ťwiadcze┼ä, kt├│re mu ┼╝ycie przynosi, te pierwiastki pierwsze, dane mu przez dziedzictwo i miejsce urodzenia, tkwi─ů w nim poza ┼Ťwiadomo┼Ťci─ů. Jak odczuwam ich obecno┼Ť─ç? Ja ich nie czuj─Ö, ja je po prostu w sobie mam. Ile ich kto ma i w jakim nasyceniu, poka┼╝e historia i rozbi├│r krytyczny dzie┼éa (naturalnie, je┼Ťli to dzie┼éo obroni si─Ö przed czasem). M├│wi─ůc przewrotnie, nie wiem co to tradycja czy nurt plebejski i nie moj─ů rzecz─ů jest sobie to u┼Ťwiadamia─ç. Wszystko, co z siebie dajemy, p┼éynie z bogatych i skomplikowanych z┼é├│┼╝ ludzkiej psychofizyki.

 

Czy Międzynarodowe Biennale plakatu w Warszawie daje, wedłu Pana, podstawy do optymizmu, czy też odwrotnie, napawa Pana niepokojem?

Pytanie raczej ┼Ťrodkowoeuropejskie. My nic – tylko musimy mie─ç podstawy do optymizmu, b─ůd┼║ napawa─ç si─Ö tw├│rczym niepokojem. Ka┼╝da konfrontacja osi─ůgni─Ö─ç to jak wczorajsza kartka z kalendarza. Dzi┼Ť, jest ju┼╝ czasem przesz┼éym, poniewa┼╝ akumuluje na jutro. Nic w miejscu nie stoi, mo┼╝e sta─ç kto┼Ť. A przecie┼╝ m├│wimy o wsp├│┼ézawodnictwie mi─Ödzynarodowym w┼Ťr├│d najlepszych, gdzie nie liczy si─Ö zas┼éug, a wyrafinowan─ů tw├│rcz─ů wynalazczo┼Ť─ç, bezkompromisowe poszukiwania, my┼Ťl klarown─ů, a nawet osi─ůgni─Öcia wsp├│┼éczesnej aparatury poligraficznej. A ┼╝e aura ma to do siebie, ┼╝e jest kapry┼Ťna? Nie b─Öd─Ö z tego wr├│┼╝y┼é. Napawa mnie natomiast zadum─ů konfrontacja pokazu w pa┼éacowym wn─Ötrzu Zach─Öty. Cisza. Przytulnie. Panie pilnuj─ů, bym si─Ö nie rzuci┼é z ┼╝yletk─ů na jakie┼Ť dzie┼éo. A w rzeczywisto┼Ťci co┼Ť jakby na kszta┼ét przechowalni zwierz─ůt domowych. Wszystko na smyczy i w klatkach. T─Öskni za ulic─ů. R├│wnie┼╝ nie bardzo wiem, czym jest dzi┼Ť plakat i jak─ů spe┼énia funkcj─Ö. Czy informuje, czy reklamuje, czy to mo┼╝e cacko na ┼Ťcian─Ö, gadget intelektualny, dzie┼éo samo w sobie. Nie wiem. To taki pewnie grapefruit, 8 ┬Ż Felliniego.
Henryk Tomaszewski rozmawia z redakcj─ů Magazynu Projekt

Rysunki Pana zamieszczone w czasopismach, ostatnio regularnie w ÔÇťLiteraturzeÔÇŁ, odczytywane jako rejestr nonsens├│w i dokuczliwo┼Ťci bytu cz┼éowieka, nasuwaj─ů przypuszenia, ┼╝e ten w┼éa┼Ťnie gatunek wypowiedzi artystycznej szczeg├│lnie Pana interesuje. Czy jest tak w istocie?

Nie s─ů to rysunki, lecz spontaniczny zapis reakcji na to, co z zewn─ůtrz. Na to w czym p┼éywamy. Taki osobisty odzew na bodziec. Staram sie formu┼éowa─ç bardziej zapisem graficznym – znakowym, ni┼╝ rysunkowym. Ale to ┼╝aden kierunek tak zwany artystyczny. Takie okre┼Ťlenie brzmi zbyt klasycznie i klasyfikuj─ůco. Lubi─Ö si─Ö przekomarza─ç, nawet z produkcj─ů konwencji, jak─ů tworz─ů zacni teoretycy sztuki. Chcia┼ébym nikomu nie pasowa─ç.

 

Czy zgodzi si─Ö Pan z opini─ů, ┼╝e w typie ironizacji refleksji jest Pan raczej spokrewniony z tradycj─ů kabaretu literackiego, ani┼╝eli z rysunkiem humorystycznym?

Rysunek satyryczny (bo chyba nie m├│wimy o humorystycznym) sk┼éada si─Ö z tak zwanej jakby satyry (powtarzam: jakby) i rysunku, czyli jego warto┼Ťci samej w sobie. Warto┼Ťci formalnej zbudowanej wed┼éug indywidualnych prawide┼é gramatyki. Spe┼énianie tych warunk├│w zacz─Ö┼éo mnie mierzi─ç, znienawidzi┼éem rysunek, w┼éasny i innych. Nie mam cierpliwo┼Ťci na podziwianie pi─Ökna samego w sobie – wirtuozerii oka czy r─Öki. Wol─Ö poronion─ů propozycj─Ö ni┼╝ opanowan─ů doskona┼éo┼Ť─ç. Spr├│bowa┼éem jakiego┼Ť innego sformu┼éowania, mo┼╝e nawet be┼ékotu, urwanej my┼Ťli w niesko┼äczonym wp├│┼é zdaniu. St─ůd cz─Östo na mojej kartce nie ma jakby nic do ogl─ůdania, niczego co ÔÇť┼éadneÔÇŁ. S─ů to rzeczy niezdolne do pieszczenia oka. Raczej ulotne, ma┼éo trwa┼ée. St─ůd mo┼╝e nasuwa si─Ö por├│wnanie z kabaretem. Przesta┼éo mnie obchodzi─ç epatowanie form─ů. Bawi natomiast pos┼éugiwanie si─Ö j─Özykiem, kt├│rego jeszcze nie znam. A w og├│le jeszcze nie wiem, czy jest tu o czym m├│wi─ç a┼╝ tak g├│rnolotnie.

 

Obserwuj─ůc Pana tw├│rczo┼Ť─ç mo┼╝na zauwa┼╝y─ç, ┼╝e wzrasta Pa┼äskie zainteresowanie ekspresj─ů samego s┼éowa. Ju┼╝ w wielu dawnych plakatach pos┼éugiwa┼é si─Ö Pan znakiem literowym jak materia┼éem plastycznym (m.in. ÔÇťMooreÔÇŁ, ÔÇťDziadyÔÇŁ). Co sk┼éania Pana do manipulowania tworzywem s┼éownym?

Kszta┼ét s┼éowa czyli graficzny ┼Ťlad znaku literowego jest takim samym tworzywem, budulcem obrazu jak posta─ç, rzecz, plama abstrakcyjna, czy garbaty nos Napoleona. Zreszt─ů co to jest litera czy litery tworz─ůce s┼éowo? – S─ů to znaki abstrakcyjne. Wie o tym ka┼╝de dziecko, dop├│ki szko┼éa nie wybije mu tego z g┼éowy.
Henryk Tomaszewski rozmawia z redakcj─ů Magazynu Projekt

Wydaje si─Ö, ┼╝e nie ho┼éduje Pan ┼╝adnej modnej tendencji i stoi jakby na uboczu ┼Ťcieraj─ůcych si─Ö pr─ůd├│w w sztuce. Co sprawia, ┼╝e nie daje si─Ö Pan z┼éowi─ç w ┼╝adne sid┼éa?

Chc─Ö by─ç wolny, usi┼éuj─Ö by─ç wolny nawet od siebie. To mi potrzebna dla usprawiedliwienia w┼éasnej egzystencji. Nie bawi mnie BY─ć za wszelk─ů cen─Ö. Powiem inaczej. Wol─Ö robi─ç to co chc─Ö ze strat─ů, ni┼╝ udawa─ç czym bym chcia┼é by─ç, z zyskiem.

 

Pa┼äska antyschematyczna postawa udziela si─Ö m┼éodzie┼╝y. Kr─ů┼╝─ů legendy o Pana ostrych lecz inspiruj─ůcych korektach. Jakie nadzieje wi─ů┼╝e Pan z pokoleniem, kt├│re obecnie znajduje si─Ö w murach ASP? Czy w poszukiwaniach m┼éodego pokolenia grafik├│w na ┼Ťwiecie znajduje Pan jakie┼Ť nowe warto┼Ťci, idee i propozycje?

Akademia Sztuk Pi─Öknych nie nauczy tego co ma w szyldzie. Najwy┼╝ej mo┼╝e nauczy─ç rzemios┼éa potrzebnego do dr─ů┼╝enia zasob├│w drzemi─ůcych w adepcie. Koniec. Wiercenie geologiczne nale┼╝y ju┼╝ do studenta, a pr├│by cz─Östo sie nie udaj─ů. Przecie┼╝ nikt z nas nie zna do ko┼äca swoich warto┼Ťci czy mo┼╝liwo┼Ťci. Cz─Östo lenistwo brak wiary w siebie, s┼éabo┼Ť─ç charakteru zniech─Öcaj─ů cz┼éowieka nawet utalentowanego do szukania, nas┼éuchiwania siebie, poznawania swojej aparatury. Wobec czego w pracy pedagogicznej k┼éad─Ö nacisk na to, by m┼éodzi nawykli stawia─ç sobie najwy┼╝sze wymagania. ┼╗─ůdam od nich wi─Öcej ni┼╝ mog─ů da─ç, ni┼╝ mog─ů spodziewa─ç si─Ö po sobie. To musi sta─ç si─Ö ich konieczno┼Ťci─ů, jedynym celem – musem.

Czy rozwin─ů si─Ö jak trzeba? Zadecyduje o tym ┼╝ycie, a wi─Öc potrzeba spo┼éeczna. Najwa┼╝niejsze jednak dla nich to mo┼╝liwo┼Ť─ç sprawdzenia si─Ö, to szansa na weryfikacj─Ö, czy s─ů wci─ů┼╝ zasobni czy ju┼╝ bankrutami. Powinni gra─ç pe┼én─ů stawk─ů, bra─ç udzia┼é w walce konkurencyjnej, zazna─ç wszystkiego co bod┼║cuje, co uczy. Kiedy wszystki jes ┼Ťrednio-zno┼Ťnie, je┼Ťli nie mo┼╝na przegra─ç, nie mo┼╝na wygra─ç – spada napi─Öcie, kt├│re jest gwarantem wszelkiej tw├│rczo┼Ťci. Pozostanie przeci─Ötna produkcja ÔÇťartystycznaÔÇŁ. Ponadto; spo┼éeczna funkcja plastyka jest niewyklarowana, oni to czuj─ů.

 

Rozmowa, kt├│r─ů mamy zaszczyt odby─ç z Panem, przyda na jubileusz – setny numer ÔÇťProjektuÔÇŁ. Wspomaga┼é Pan nas w tym czasie zach─Öt─ů, rad─ů i swoj─ů tw├│rczo┼Ťci─ů. Czego pragn─ů┼éby Pan nam ┼╝yczy─ç na nast─Öpne sto numer├│w?

H.T.: Bazy redakcyjnej z prawdziwego zdarzenia i takiej samej poligrafii. A tak┼╝e utrzymania cyklu wydawniczego z gwarancj─ů jego aktualno┼Ťci, tylko, ┼╝e to wyniknie ju┼╝ niejako samo ze spe┼énienia dw├│ch poprzednich warunk├│w.
Henryk Tomaszewski rozmawia z redakcj─ů Magazynu Projekt

ÔÇô ÔÇô ÔÇô

Kategoria┬áPowr├│t Do Przysz┼éo┼Ťci┬ázawiera polskie projekty i artyku┼éy sprzed wielu lub jeszcze wi─Öcej lat kt├│re upolowali┼Ťmy przegl─ůdaj─ůc wiele r├│┼╝nych magazyn├│w, drukowanych i tych zbudowanych. Celem jest przybli┼╝enie czytelnikom korzeni wsp├│┼éczesnego polskiego wzornictwa i pokazanie ponadczasowo┼Ťci dobrych projekt├│w i ocalenie ich przed zapomnieniem.
Podziel si─Ö:

    Skomentuj!




    Menu Title